Fandom

Wiki Słodki Flirt

Nataniel/Cytaty

< Nataniel

502strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Dyskusja0 Udostępnij

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Odcinek 4

♥ Nataniel: Poczekaj, odprowadzę cię, jest już ciemno. Jeśli chcesz oczywiście.

Odcinek 8

♥ Nataniel: Co? Tobie też o tym nagadała? Serio, nie myślałem, że może być aż taka głupia. Po co opowiada takie bzdury?
Sucrette: Nie uwierzyłeś jej?
Nataniel: Pewnie, że nie. Niby czemu miałbym to zrobić?
Sucrette: Masz rację.
Nataniel: Nie powinna robić takich głupich żartów... W pewnym momencie uwierzyłem, że...
Sucrette: Hmm?
Nataniel: Nie, nic. Zapomnij o tym. Może zmienimy temat ?


♥ Nataniel: Ja wierzę w cuda! To byłoby świetne, gdyby moja siostra i moja...
Sucrette: (Moja!)
Nataniel: Chciałem powiedzieć, że fajnie by było, gdybyś dobrze się dogadywała z moją siostrą. Miałybyście mniej problemów.
Sucrette: Taaak... Ale nie licz zbytnio na to.

Odcinek 9

♥ Sucrette: W każdym bądź razie nie spodziewałam się, że cię tu spotkam.
Nataniel: W romansidłach nazwano by to przeznaczeniem.


♥ Nataniel: Gdybym wiedział, że będę mógł cię zobaczyć w stroju kąpielowym to bym... Chciałem powiedzieć... Ciepło... Ciepło dzisiaj, co nie?
Sucrette: To prawda, że jesteś cały czerwony. Spaliłeś się na słońcu.


♥ Nataniel: Trzeba było powiedzieć coś więcej! Z daleka wyglądało to jakby naprawdę ci się podobał! Jeszcze trochę i... Czasem niezła z ciebie idiotka! Najważniejsze, że nic ci nie jest... Ale teraz masz mnie nie odstępować nawet na krok, zrozumiałaś? Spójrz na siebie. Który chłopak nie miał by ochoty z tobą pogadać? Chodź już lepiej w razie, gdyby ten idiota chciał tutaj wrócić...

Odcinek 11

♥ Nataniel: Mam nadzieję, że żartujesz? Dziewczyny takie jak Melania nie za bardzo są w moim typie.


♥ Sucrette: A więc z kim jesteś w parze?
Kastiel: Z Lysandrem, a niby z kim innym?
Sucrette: Mogłeś być w parze z kimś innym...
Kastiel: Tak, pewnie. Z wielką chęcią byłbym w parze z tym twoim blond chłoptasiem, ale rzuciłaś się na niego przede mną. Musiałem zrezygnować...
Sucrette: No już, wyluzuj...
Nataniel: Skończy się na tym, że słodki blondynek oberwie pięścią w twarz...
Sucrette: Lepiej nie.


♥ Nataniel: No dobra… Wskakuj na moje plecy. Inni na pewno już nas szukają. W końcu na kogoś wpadniemy.


♥ Nataniel: Możemy wiedzieć co wyprawiacie?
Sucrette: Tam była łania i chciałam do niej podejść i...
Nataniel: I dlatego Lysander musiał cię objąć?
Sucrette: Chciał mnie powstrzymać przed zrobieniem jakiejś głupoty...
Nataniel: Z tego co widzę niepotrzebnie się martwiliśmy
Sucrette: (Dlaczego tak się wkurzyli?)

Odcinek 12

♥ Nataniel: Jak tam twoja kostka? Martwiłem się o ciebie, ale nie miałem okazji zapytać jak się czujesz.

Odcinek 13

♥ Nataniel: Ech... To... To nic... Sucrette uparła się, żebym przyszedł, a więc...
Sucrette: Sorry...
Nataniel: Nie szkodzi! Taki już twój urok!
Sucrette: Ach tak? Spoko!
Nataniel: Chciałem powiedzieć... To za to cię doceniamy!

Odcinek 14

♥ Nataniel: Jedna z pałeczek wypadła mi z ręki podczas gry! Nie wiem jak to się stało, ale spadła prosto na Kastiela.
Sucrette: Aha... Co za zbieg okoliczności...


♥ Nataniel: Zazwyczaj nie noszę takich rzeczy... To jest przezroczyste...?

Odcinek 15

♥ Nataniel: Dziwne... Wzbudzasz moją ciekawość! Zastanawiam się, kto to może być!
Sucrette: Chcesz pójść ze mną jej poszukać?
Nataniel: Niespecjalnie mnie to interesuje.
Sucrette: Przecież dopiero co powiedziałeś, że cię to zaciekawiło!


♥ Nataniel: Sucrette, podobał ci się koncert?
Sucrette: Był ekstra! Genialnie zagrałeś na perkusji! I ten strój też świetnie ci pasował! Wyglądałeś fajniej niż zwykle!
Nataniel: S-Serio? Dzięki. Ty też świetnie wyglądałaś w swojej sukience.
Sucrette: Tak sądzisz? Lubisz czerwony?
Nataniel: Wolę niebieski, ale czerwony ci pasował.


♥ Nataniel: Sucrette, dlaczego chowasz się za szafkami?
Sucrette: Ciii! Zauważą mnie!
Nataniel: Uciekasz przed kimś?
Sucrette: Nie, próbuję śledzić tę dziewczynę.
Nataniel: Jaką dziewczynę? Nikogo nie widzę.
Sucrette: Kurczę! Ona...Zgubiłam ją!
Nataniel: Naprawdę masz dziwne zajęcia!

Odcinek 17

♥ Nataniel: Ufff! Już myślałem, że walczyłem o przegraną sprawę!
Sucrette: (Walczyłeś? Znowu się poddałeś... Nieważne co bym powiedziała, to i tak byś się ze mną zgodził...)
Sucrette: (No dobra... Domyślam się, że to dlatego, że było mu naprawdę przykro)


♥ Sucrette: Świetnie w nich wyglądaliście!
Kentin: Dzięki... A ja myślałem, że założę taki garnitur jedynie w dzień naszego ślubu.
Sucrette: N-Naszego ślubu?
Kentin: Ech, ja... Chciałem powiedzieć MOJEGO ślubu... Mojego, nie twojego... No chyba, że mnie tam zaprosisz...
Sucrette: (Zrobił się jeszcze bardziej czerwony niż wtedy, gdy założył garnitur!)
Nataniel: Kentin, chyba strasznie się zagrzałeś w tym graniaku, co? Wyglądasz jak pomidor!


♥ Nataniel: Nie rozumiem, dlaczego miałaby cię tam zapraszać
Sucrette: No bo to mój przyjaciel...
Nataniel: No i?!
Sucrette: ... Zazwyczaj zaprasza się swoich przyjaciół na ślub. (O kurczę... Strasznie go to zdenerwowało)


♥ Nataniel: ...Chcesz usłyszeć jak mówię, że jestem kretynem?

Odcinek 18

♥ Sucrette: Cześć Nataniel!
Nataniel: C-Cześć.
Sucrette: (Jakoś dziwnie na mnie patrzy.)
Nataniel: Ty... Jesteś... Chciałem powiedzieć... Jesteś bardzo... Jesteś... Chciałaś mnie o coś zapytać?
Sucrette: Niekoniecznie! (Wydaje mi się, że nie to chciał mi powiedzieć...)
Sucrette: (Przeszedł szybko koło mnie zanim się zatrzymał. Wpatrywał się w swój notatnik.)
Nataniel: ...Bardzo ładnie dzisiaj wyglądasz.
Sucrette: Tak uważasz? Dzięki!


♥ Nataniel: No to... Gdzie może być ten królik...
Sucrette: Może gdzieś się schował? (Rozejrzałam się po klasie.)
Sucrette: (Nataniel przyszedł mi pomóc szukać królika między stolikami.)
Nataniel: Dziewczyny się pomyliły. Nie ma tu żadnego królika...
Sucrette: Albo dobrze się schował! Poczekaj, tam jest! (Podniosłam białego królika, który schował się za szkieletem w sali.)
Sucrette: Zobacz jaki jest słodki! Mógłby się nazywać Wenka!
Nataniel: Dlaczego Wenka?
Sucrette: Nie wiem, myślę, że by mu pasowało to imię!
Nataniel: Niech ci będzie.
Sucrette: O, nie! (Wenka wyskoczył mi z ramion i uciekł. Udało mi się go złapać, ale jest bardzo szybki...)
Nataniel: Uważaj, zaraz się na ciebie rzuci!
Sucrette: (Przesuń się w prawo.)
Nataniel: Ej!
Sucrette: (Potknęłam się o szkielet i upadłam na Nataniela.)
*Bum*
Sucrette: Auć...
Nataniel: Wszystko okej?
Sucrette: T-Tak... (Złagodziłeś mój upadek.)
Nataniel: Z-Złap Wenkę, zanim ucieknie z mojego ramienia.
Sucrette: (O kurczę, nigdy w życiu nie widziałam, aby był taki czerwony! Szybko złapałam Wenkę.)
Nataniel: No dobra... Musimy szybko wyjść z sali...
Sucrette: Okej, chodźmy. (Nataniel złapał Wenkę i zaproponował, że sam go zaniesie. Skrupulatnie unikał mojego spojrzenia.)


♥ Armin: Ale ten królik ma szczęście.
Sucrette: Dlaczego ?
Armin: Nie widziałaś gdzie śpi twój kró.. AUĆ!
Sucrette: (Nataniel podniósł krzesło i walnął nim w nogę Armina)
Armin: Jesteś chory?!
Nataniel: Sorry nie zrobiłem tego specjalnie...
Sucrette: (Tak samo jak z pałeczkami podczas koncertu...)

Odcinek 20

♥ Nataniel: Wybaczysz mi? Muszę porozmawiać z moją walniętą siostrą...


♥ Nataniel: To... Byłoby łatwiej, gdybyś się tak na mnie nie gapiła!
Sucrette: Dlaczego? Publiczność też będzie się w ciebie wpatrywać!
Nataniel: Tak, ale... Publiczność to nie ty... A gdy chodzi o ciebie, to...
Sucrette: Hmmm?
Nataniel: Z-Zamienimy się rolami, wtedy zrozumiesz. Twoja kolej. Recytuj, a ja nie będę spuszczać z ciebie wzroku.
Sucrette: Zgoda. (Zaczęłam recytować, a Nataniel spuścił wzrok zaledwie po minucie, czerwony jak piwonia.)

Odcinek 21

♥ Nataniel: Ej! Znam Kastiela! Zamiast klepnąć mnie po ramieniu, to przywali mi z pięści!

Odcinek 24

♥ Nataniel: Później ci powiem, jeżeli będziesz grzeczna.
Sucrette: (Zatkało mnie.)

Odcinek 25

♥ Sucrette: Śledzisz mnie?
Nataniel: Nie, no... Chciałem Ci tylko powiedzieć, że bardzo się dzisiaj o Ciebie bałem. I... to głupie, ale chciałem się upewnić, że wrócisz bez problemu do domu.
Sucrette: Haha, wiesz, martwisz się na darmo...
Nataniel: Chodzi o to, że... Zależy mi na Tobie. I mam tendencję do martwienia się o osoby, o które się troszczę. To chyba normalne, prawda?
Sucrette: T-Tak... (Mam wrażenie, że zaczynam się czerwienić...)
Nataniel: No dobrze... Zostawiam Cię. Nie chcę już Ci przeszkadzać.
Sucrette: P-Poczekaj! (Rzucił mi pytające spojrzenie.) Dziękuję, że po mnie przyszedłeś. Razem z Arminem byliście bardzo czujni...
Nataniel: Ktoś na pewno by się zorientował, że Cię nie ma. W każdym razie, nie masz mi za co dziękować. Musisz pamiętać, że zawsze tutaj będę, aby Ci pomóc. M-Muszę już iść... Muszę nakarmić kota.

Odcinek 26

♥ Nataniel: Posłuchaj, szczerze, to nie przeszkadzałoby mi pójść razem z tobą na piknik, wręcz przeciwnie... Ale będzie za dużo osób. Nie wiem, czy miałbym im coś do powiedzenia.
Sucrette: Och...szkoda.
Nataniel: ...
Nataniel: No... Jeśli chcesz, to możemy zorganizować później inny piknik...
Sucrette: W-We dwoje?
Nataniel: Tak... Jeśli chcesz, to tylko propozycja!
Sucrette: Z przyjemnością.
Nataniel: Serio? A więc, tak zrobimy...
Sucrette: Tak...
Nataniel: Ech, no to do zobaczenia...
Sucrette: T-Tak na razie.


♥ Sucrette: (Zostałam sama z całą masą rozrzuconych produktów. To niemożliwe, przez nie się spóźnię... W pośpiechu zaczęłam wszystko zbierać.)
Nataniel: Coś mi mówi, że potrzebujesz pomocy...
Sucrette: Och, nie przejmuj się. Poradzę sobie...
Nataniel: Nie bądź taka uparta...
Sucrette: (Pochylił się, aby pomóc mi zebrać zakupy.)
Nataniel: Jak do tego doszło?
Sucrette: Hmm, powiedzmy, że ktoś mi w tym pomógł.
Nataniel: To znaczy?
Sucrette: Odpuść sobie, to nieważne.
Nataniel: Sucrette... Co się dzieje?
Sucrette: (Zaniepokojony położył mi rękę na ramieniu.) To Amber...
Nataniel: Och... Rozumiem.
Sucrette: (Westchnął.)
Nataniel: Porozmawiam z nią.
Sucrette: Nie fatyguj się. Nie sądzę, aby to coś zmieniło. Najlepsze co mogę zrobić, to unikać jej jak ognia.
Nataniel: Mimo wszystko zaryzykuję. Dobrze, powinniśmy już udać się na lekcje. Jesteśmy już spóźnieni.
Sucrette: P-Poczekaj... Chciałam cię o coś zapytać.
Nataniel: Tak?
Sucrette: Wiesz, to w związku z naszym piknikiem... Kiedy chciałbyś, abyśmy go zorganizowali?
Nataniel: Och, nie wiem... Może jutro w południe? To sobota, będziemy mieć dużo czasu.
Sucrette: Okej, super! Bałam się, że może o tym zapomniałeś.
Nataniel: Jak mógłbym... Niecodziennie umawiamy się na wyjście tylko we dwoje.
Sucrette: T-Tak, to prawda...
Nataniel: Przyniosę kilka przekąsek. Masz jakieś życzenia?
Sucrette: Przynieś, co lubisz. Ja też coś przyniosę, potem się podzielimy.
Nataniel: Zgoda. Powinniśmy już iść. Pani Delanay na pewno się zdenerwuje, jeśli się spóźnimy.


♥ Sucrette: (Nikogo nie widzę...)
Nataniel: Sucrette!
Sucrette: Och, jesteś!
Nataniel: Wyglądasz na obładowaną. Co dobrego przyniosłaś?
Sucrette: Zrobiłam sałatkę. Lubisz to?
Nataniel: Wszystko zależy od tego, co jest w środku. Ale z reguły tak, lubię.
Sucrette: Zaczynamy? Chętnie usiadłabym na słońcu.
Nataniel: Tak, dobry pomysł.
Sucrette: (Rozłożyliśmy obrus i wyjęliśmy przekąski.)
Nataniel: Myślę, że się najemy.
Sucrette: Tak, ale trochę się boję o swoją sałatkę... Nie mam zbyt dużych zdolności kulinarnych...
Nataniel: Nie martw się. Jestem pewien, że jest pyszna.
Sucrette: (Nałożyliśmy sobie duże porcje.)
Sucrette: A więc?
Nataniel: To jest bardzo smaczne! Nie rozumiem, dlaczego tak się martwiłaś.
Sucrette: To miłe... Ale jeżeli mówisz to, aby mi zrobić przyjemność...
Nataniel: Spróbuj zamiast udawać taką skromną.
Sucrette: (Spróbowałam... i byłam mile zaskoczona.)
Sucrette: No... Mogło być gorzej.
Nataniel: Słowo daję, musisz przestać być taka wymagająca wobec siebie.
Sucrette: ...
Sucrette: (Powoli atmosfera robiła się coraz bardziej rozluźniona. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym...)
Nataniel: A więc, jak wpadłaś na pomysł, aby zorganizować piknik?
Sucrette: Och, Iris ostatnio była na pikniku razem ze swoją mamą i swoim bratem. Pomyślałam, że fajnie byłoby zorganizować coś podobnego z kimś... kogo lubię.
Nataniel: Naprawdę się cieszę, że o mnie pomyślałaś. Teraz, gdy mieszkam sam, mogę wychodzić, kiedy chcę, a jeszcze za bardzo z tego nie korzystałem.
Sucrette: Na pewno powoli się to zmieni. Potrzebujesz trochę czasu, zanim przyzwyczaisz się do nowej sytuacji.
Nataniel: Tak, zapewne.
Sucrette: Co ty na to, abyśmy przespacerowali się po jedzeniu?
Nataniel: Czemu nie.
Sucrette: (Dokończyliśmy jeść, a potem poszliśmy przespacerować się po parku. Miło jest tak razem spacerować we dwoje...)
Nataniel: Uważam, że powinniśmy częściej tutaj przychodzić.
Sucrette: (Mówi tylko o sobie i o mnie czy...?)
Sucrette: (Nagle mocno zawiał wiatr i miałam pełno włosów na twarzy.)
Sucrette: Wow...
Nataniel: Haha, poczekaj. Nie ruszaj się...
Sucrette: (Wstrzymałam oddech, podczas gdy on delikatnie odgarnął mi włosy z buzi.)
Sucrette: (Mam wrażenie, że jego twarz zbliża się coraz bardziej...)
Sucrette: (Nagle poczułam się... obserwowana. Razem z Natanielem odwróciliśmy głowy. Mały chłopczyk nam się przyglądał.)
Nataniel: Ech... Tak?
Iris: Thomas! Co Ty robisz?
Sucrette: Iris?
Iris: Och, Sucrette, Nataniel. Cześć!
Sucrette: H-Hej... Co tutaj robisz?
Iris: Spaceruję z moim bratem. Zazwyczaj cały czas siedzi w domu. To mu dobrze robi. Thomas, przywitaj się.
Thomas: Siema.
Sucrette: Ty... To on jest twoim bratem? Ale... (Nic nie rozumiem. Gdy o nim mówiła, to byłam pewna, że musi być od niej starszy. Mówiła, że wszystkie dziewczyny mają do niego słabość czy coś w tym stylu...)
Iris: Thomas, poznaj Sucrette i Nataniela. To moi koledzy z klasy.
Thomas: Uważam, że do siebie pasujecie.
Sucrette: Haha, hmm... (Nie wiem, co powiedzieć.)
Iris: O czym ty mówisz...?

Odcinek 27

♥ Sucrette: (To był zabawny piknik...)
Sucrette: (Gdy Iris i Thomas sobie poszli, atmosfera od razu się uspokoiła.)
Nataniel: Robi się późno... Powinniśmy już wracać.
Sucrette: Och... (Ale czas nam szybko zleciał!)
Nataniel: Chodź, odprowadzę cię.
Sucrette: Dziękuję, to miłe!
Sucrette: (Fajnie nam się rozmawiało przez całą drogę. Mam wrażenie, że ten piknik zbliżył nas do siebie.)
Sucrette: No to... Miłego wieczoru.
Nataniel: Tak...
Sucrette: (Odwróciłam się, aby otworzyć drzwi.)
Nataniel: Sucrette...
Sucrette: (Złapał mnie za rękę. Odwróciłam się, a serce zaczęło mi szybciej bić.)
Mama Sucrette: Sucrette?
Sucrette: M-Mamo... (Natychmiast się od siebie oddaliliśmy.)


♥ Nataniel: Hej!
Sucrette: Och, cześć! Ty... Szukałeś mnie?
Nataniel: Nie, tylko tędy przechodziłem. Muszę kupić kilka rzeczy.
Sucrette: (Co za idiotka... Przecież świat się wokół mnie nie kręci.)
Sucrette: W sumie, to chciałam cię o coś zapytać. Co myślisz o Priyi?
Nataniel: Uważam, że jest dosyć wyjątkowa.
Sucrette: Ach, tak? Co masz na myśli?
Nataniel: No... To chyba oczywiste. Ma nieprzeciętne życie i pełno rzeczy, którymi może się podzielić.
Sucrette: To pewne...
Nataniel: Wszystko w porządku?
Sucrette: Ech, tak. Ale muszę już wracać.


♥ Nataniel: Och, Sucrette, czy mogłabyś mi pomóc przenieść tę stertę podręczników do sali biologicznej?
Sucrette: (Słowo daję, wszyscy mnie ostatnio biorą za matkę Teresę...) Tak, pewnie.
Nataniel: Dzięki, ratujesz mi życie. Pani Delanay czeka na nie już od wczoraj, ale ktoś zostawił je tutaj w kącie.
Sucrette: Dlaczego to Ty musiałeś ich szukać?
Nataniel: Czasem wydaje mi się, że niektórzy mylą rolę gospodarza z wyręczycielem...
Sucrette: (Ojej, to pierwszy raz, gdy słyszę jak Nataniel skarży się na swoją rolę gospodarza. Wszystko jest możliwe...) Spokojnie, powinno nam się udać to przenieść za jednym zamachem.
...
Sucrette: Ach, to było ciężkie...
Nataniel: Tak, przepraszam. Powinienem był poprosić o pomoc jakiegoś chłopaka, ale byłaś pierwszą osobą, którą spotkałem.
Sucrette: Nie ma problemu, dałam radę.
Nataniel: Naprawdę jesteś osobą, na którą można liczyć.
Sucrette: Zrobiłbyś to samo dla mnie.
Nataniel: To pewne.


♥ Nataniel: Powiesz mi co się dzieje?
Sucrette: N-Nic, zapewniam Cię, że wszystko w porządku!
Nataniel: Wyglądasz dzisiaj na zestresowaną... Jesteś pewna, że wszystko w porządku?
Sucrette: (Zgarnął mi kosmyk włosów za ucho i patrzył na mnie zatroskany.)
Sucrette: (To niesamowite jaki jest przystojny, gdy się tak martwi...)

Odcinek 28

♥ Nataniel: Jesteś zbyt skromna, ale to właśnie jest w tobie urocze. Tak naprawdę, to ty sprawiasz, że ten strój jest ładny, a nie na odwrót.

Odcinek 29

♥ Su: (Nie wierzę w to, co się właśnie dzieje...)
Su: (Nataniel odsunął swoją twarz.)
Su: (Ale nie odsunął się ode mnie...)
Nataniel: Nagle apel w sali gimnastycznej stał się moim najmniejszym zmartwieniem...
Su: (Zgarnął mi kosmyk włosów za ucho i nieśmiało się uśmiechnął.)
Su: My... Jesteśmy teraz razem. (Mój głos jest dziwnie ochrypły.)
Su: Może moglibyśmy...
Nataniel: ... Tam nie iść?
Su: (Musnął mnie po policzku zanim znowu mnie pocałował.)
Su: (Czuję jak zaczynam się czerwienić. Muszę zaczerpnąć świeżego powietrza...)
Nataniel: Wiesz, już od jakiegoś czasu chciałem to zrobić. Ale... Nie wiem. Bałem się, że mnie odtrącisz.
Su: Źle to przeanalizowałeś, panie przewodniczący... Ale muszę przyznać, że myślałam to samo o tobie, haha...
Su: (Tylko się do mnie uśmiechnął. Chyba pierwszy raz go takiego widzę...)
Su: Hm... No to... Co teraz robimy?
Nataniel: Co masz na myśli?
Su: (Dalej szumi mi w głowie. Muszę się uspokoić i zebrać myśli.)
Nataniel: Wiesz... Nie musisz narzucać sobie presji. Przecież po wyjściu z biblioteki nie będziemy tego oficjalnie ogłaszać.
Su: No właśnie... Ja...
Nataniel: Wolisz abyśmy... Dali sobie trochę czasu?
Su: T-Tak! (Uff... Nie wiedziałam, jak to powiedzieć, aby wszystkiego nie zepsuć w ciągu sekundy.)
Su: Jeżeli się zgadzasz, to moglibyśmy... zachować to na razie dla siebie... I zobaczyć, jak to się będzie rozwijać, zanim powiemy o tym pozostałym.
Nataniel: Oczywiście, że się zgadzam. Nie chcę cię popędzać i nie mam potrzeby mówić o swoich uczuciach całej szkole. Najważniejsze, abyś ty je znała.
Su: (Nie mogłam liczyć na lepszą reakcję.)
Su: (Stanęłam na palcach, aby pocałować go szybko w usta.)
Su: Dziękuję...
Nataniel: Nie musisz mi dziękować. To normalne.
Su: Dobrze, chyba wypożyczę tę książkę i potem może powinniśmy zobaczyć, co się dzieje.
Nataniel: Prowadź.


♥ Alexy: HA HA! Mam was! Teraz nie będziecie mogli już niczemu zaprzeczyć!
Su: A-Alexy...
Alexy: Tym razem nie musisz kłamać, widziałem was w bibliotece. I jeżeli jesteście tylko przyjaciółmi, to macie ciekawy sposób na...
Su: Alexy! Uspokój się, miałam zamiar ci powiedzieć.
Nataniel: Myślałem, że nie chciałaś o tym nikomu mówić...
Alexy: Ale ja to co innego.
Su: Alexy jest jednym z moich najlepszych przyjaciół. Nie mogłabym tego przed nim ukrywać...
Alexy: Ale najwidoczniej ukrywałaś to od jakiegoś czasu.
Nataniel: Nie przesadzaj, to się wydarzyło dopiero przed chwilą.
Alexy: Och... Sorry, nie wiedziałem.
Alexy: Ale to świetna wiadomość! Dlaczego chcecie się ukrywać? Na waszym miejscu wszystkim bym się pochwalił.
Su: Ale nie jesteś na naszym miejscu.
Alexy: Spoko, zrozumiałem... Zajmę się swoimi sprawami. Ale wiedzcie, że macie moje błogosławieństwo!
Su: Ech... Okej.
Su: (Poszedł sobie radośnie podgwizdując. Jest tak zadowolony, jakby sam właśnie się z kimś związał.)
Su: Kurczę, mogliśmy go zapytać, co się wydarzyło w sali gimnastycznej...
Nataniel: Jeżeli spotkaliśmy go na korytarzu, to znaczy, że apel już się skończył...
Su: Nic nam nie szkodzi pójść i to sprawdzić.


♥ Su: (Kurczę, apel już się skończył.)
Nataniel: Wszystko przegapiliśmy.
Su: Tak... Szkoła opustoszała.
Su: (Nasze spojrzenia się skrzyżowały i poczuliśmy się zakłopotani.)
Su: (Chciałabym ponownie go pocałować, ale jestem na to zbyt spięta...)
Nataniel: Hmm, ech...
Su: C-Chyba powinniśmy już wracać do domu.
Nataniel: Tak... Masz rację.


♥ Nataniel: Wiesz, chętnie bym cię odprowadził do domu, ale...
Su: Ech, nie, lepiej nie. Pamiętasz jak mój tata ostatnio zareagował...
Nataniel: Jak mógłbym zapomnieć?
Nataniel: Domyślam się, że to także dlatego nie chcesz na razie o nas mówić...? Twoi rodzice mogą o tym usłyszeć, jeżeli kiedyś pojawią się w szkole.
Su: To prawda, że też trochę przez to. Kiedyś będę musiała im o tym powiedzieć... Ale na razie nie ma się co spieszyć.
Nataniel: Zgadzam się.
Su: (Pochylił się nade mną i nieśmiało pocałował mnie w usta.)
Su: (Byłam tak zaskoczona, że aż przeszedł mnie dreszcz. To było przyjemne uczucie.)
Nataniel: Do jutra.
Su: D-Do jutra...
Su: (Gdy zaczął się oddalać, poczułam nagły przypływ euforii.)


♥ Nataniel: Zawsze ciężko mi było cię znaleźć...
Su: (Szybko się odwróciłam.)
Nataniel: Z tobą mam wrażenie, że w szkole jest nieskończona ilość korytarzy.
Su: To... To prawda, że często się przemieszczam.
Su: (Czuję, że znowu tracę głowę.)
Su: (Nie wiem, jak mam się zachować.)
Nataniel: Sucrette, co jest? Powiedziałem coś nie tak?
Su: Nie, nie, w ogóle.
Su: (Muszę wziąć się w garść i zachowywać się naturalnie!)
Su: (Podszedł do mnie z zatroskaną miną.)
Nataniel: Mam nadzieję, że nie żałujesz tego, co się wczoraj wydarzyło?
Su: Nie, wręcz przeciwnie!
Su: (Widać, że bardzo mu ulżyło.)
Nataniel: Naprawdę się bałem, że zmieniłaś zdanie.
Su: Skąd ten pomysł...
Su: (Położył mi dłoń na karku i pochylił się nade mną.) N-Nie, poczekaj...
Su: (Rozejrzałam się, aby się upewnić, że nikogo nie ma w pobliżu.)
Nataniel: Co robisz?
Su: Ja... Sprawdzam, czy nikt nas nie zauważy.
Nataniel: Jesteśmy zupełnie sami.
Su: (Ponownie do mnie podszedł i czule mnie pocałował.)
Su: (Pomimo tego, że bałam się, że ktoś nas zobaczy, to się do niego przytuliłam. Szkoda by było przegapić taką okazję...)
Nataniel: Dowiedziałaś się w końcu, co planuje szkoła?
Su: Tak... Ty pewnie też?
Nataniel: Rozmawiałam przed chwilą o tym z Dyrektorką i Melanią. Nie mogę się doczekać, aby zobaczyć, co z tego wyjdzie.
Su: Fajnie by było, gdybyśmy byli w tej samej grupie...
Su: (Ale może to nie byłby najlepszy sposób, aby nie rzucać się w oczy...)
Nataniel: Tak, byłoby świetnie.
Nataniel: Zobaczymy, jak to zaplanowali.
Su: (W tym samym momencie zadzwonił dzwonek.)
Nataniel: Idziemy? Wydaje mi się, że nie możemy opuścić kolejnych zajęć.
Su: To pewne.
Su: (Oddaliłam się trochę od niego, gdy wychodziłam z sali.)
Su: (Nikt nie może nas zobaczyć, gdy trzymamy się za ręce albo coś z tych rzeczy.)


♥ Su: (To Nat!)
Su: (Porządkuje pudła.)
Su: Hej... Myślałam, że pomagasz w ciemni?
Nataniel: Ach, to ty masz mi pomóc?
Su: Tak!
Nataniel: Powiedzmy, że sytuacja była napięta z Kastielem w ciemni, dlatego zmyłem się, gdy tylko mogłem.
Su: Rozumiem... Wiesz do czego mają się przydać te pudła?
Nataniel: W środku są przybory do rysowania. Myślę, że to dla naszego animatora.
Su: Ale... Jeżeli ma nam pomagać, to kiedy będzie miał czas na rysowanie...?
Nataniel: Nie wiem... Może będzie nam pokazywać jak co się robi?
Su: Może...
Su: (Pochyliłam się koło Nataniela, aby zebrać pudła.)
Nataniel: Dasz sobie z tym radę?
Su: Jestem silniejsza, niż ci się wydaje!
Nataniel: Nie wątpię.
Su: (Wyciągnął rękę w moją stronę jakby chciał mnie pogłaskać po policzku.)
Su: (Ale w tym samym czasie przed drzwiami przeszła grupa uczniów i zmienił zdanie.)
Su: (Popatrzyłam na niego z wdzięcznością. Doceniam, że szanuje mój wybór.)
Su: (Każde z nas wzięło kilka pudeł.)
Su: (Musimy je zanieść do sali gimnastycznej.)


♥ Su: (O, Nat...)
Nataniel: Tutaj jesteś. Wszyscy mają się zebrać w sali B. Czas się dowiedzieć w jakich będziemy grupach.
Su: A więc, nie muszę już szukać innych?
Nataniel: Nie, chyba już wszyscy zostali powiadomieni. W najgorszym razie ogłosimy to przez głośniki.
Su: (W tym samym czasie usłyszeliśmy straszny hałas z głośników.)
Su: (To zabrzmiało tak strasznie, że aż podskoczyłam i zatkałam uszy.)
Nataniel: Ech... To znowu pan Farazowski próbuje użyć mikrofonu...
Su: (Delikatnie położył swoją dłoń na moich plecach.)
Nataniel: Wszystko gra?
Su: Ech, tak, tak.
Su: (Przez chwilę intensywnie patrzyliśmy sobie w oczy.)
Nataniel: Chodźmy już.


♥ Su: (Chciałabym móc pożegnać się z Natanielem, zanim wrócę do domu...)
Nataniel: Myślałem, że już poszłaś...
Su: Nat! Czekałeś na mnie?
Nataniel: Oczywiście. Chciałem trochę z tobą porozmawiać o dzisiejszym dniu.
Su: (Miałam ochotę mu zaproponować, abyśmy poszli do kawiarni, ale się powstrzymałam. Dalej mam szlaban, a poza tym...)
Su: (Gdyby ktoś nas zobaczył...)
Nataniel: Super, że jesteśmy w tej samej grupie. Dzięki temu dzień będzie... Przyjemniejszy.
Su: (Kiedy w końcu przestanę się czerwienić? Chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaję...)
Su: Tak, ale... Nie uważasz, że z Melanią w pobliżu, to może być trochę skomplikowane?
Nataniel: Nie martw się. Zawsze byłem z nią szczery. Wie, że nie może liczyć na nic więcej, niż przyjaźń.
Su: To nie znaczy, że do ciebie nic nie czuje. Gdybyś widział jak o tobie mówi...
Nataniel: ...
Nataniel: To pierwszy napad zazdrości?
Su: N-Nie! Po prostu nie da się nie zauważyć pewnych rzeczy...
Su: (Teraz będzie myślał, że jestem histeryczką, która chce go mieć na własność. Mogłam się zamknąć...)
Nataniel: To urocze.
Nataniel: Ale możesz być pewna, że nie masz się czego obawiać...
Su: (Położył ręce na mojej talii i delikatnie mnie do siebie przyciągnął.)
Su: (Ale zza jego ramienia zobaczyłam jak zbliża się do nas znajoma sylwetka.)
Su: (Odsunęłam się.)
Nataniel: Co...
Nataniel: E-Ech, Iris, co tutaj robisz?
Su: (Iris zawsze pojawia się w złym miejscu o złej porze.)
Iris: Ale jestem roztargniona... Zostawiłam mój telefon w klasie.
Iris: Mam nadzieję, że sale nie są jeszcze pozamykane...
Nataniel: Hmm, nigdy nie wiadomo, kiedy szkoła jest zamknięta. Musisz to sprawdzić.
Iris: O nie...
Nataniel: ... Mam zapasowe klucze. Chcesz, abyśmy to sprawdzili?
Iris: Jeżeli to dla ciebie nie problem... Bardzo potrzebuję swojego telefonu.
Su: (Nataniel spojrzał na mnie przepraszającym wzrokiem.)
Su: W takim razie was zostawiam. Powodzenia.
Su: (Na szczęście zauważyłam Iris w samą porę.)
Su: (Wracam do domu.)


♥ Nataniel: Powiesz mi, co się stało?
Su: To był wypadek.
Nataniel: Sucrette!
Su: Wybacz, ale przez cały dzień nie przestawała się do ciebie kleić. Moja cierpliwość ma swoje limity!
Su: (Przez chwilę patrzył na mnie w ciszy.)
Su: (Byłam pewna, że się zdenerwuje...)
Nataniel: Rozumiem. Możliwe, że sam zachowywałem się tak wobec Kastiela. Czasem to silniejsze od nas...
Nataniel: Ale przypominam ci, że to ty chciałaś zachować dyskrecję. Gdyby Melania znała prawdę, to nigdy by nie doszło do takiej sytuacji.
Su: Nie czuję się jeszcze na to gotowa. Może ty też mógłbyś być dla niej trochę bardziej oschły, sama nie wiem...
Nataniel: Dobrze.
Su: Co?
Nataniel: Mógłbym jej powiedzieć, że się z kimś spotykam bez podawania imienia...
Su: Domyśliłaby się, że chodzi o mnie.
Nataniel: Skąd możesz być tego taka pewna?
Su: Już od dawna mi się bacznie przygląda...
Nataniel: Dobrze, znajdziemy jakieś rozwiązanie.
Su: (Przytulił mnie.)
Su: (Potem wróciliśmy do wywoływania zdjęć.)
Su: (Zauważyłam, że zaczęły się pojawiać pierwsze obrazy na odbitkach...)
Su: (Na niektórych było widać Melanię!)
Su: (Lepiej wszystko mu wyjaśnię. Nie będę przed nim niczego ukrywać.)


♥ Su: Chciałam ci powiedzieć, ech...
Nataniel: Haha, nie panikuj. Słucham.
Su: Jeszcze o tym nie rozmawiałam z moimi rodzicami, ale możliwe, że przyjdą jutro do szkoły...
Nataniel: Wiem, nie przejmuj się. Będziemy musieli być jeszcze bardziej dyskretni.
Su: Najlepiej by było, gdyby w ogóle nas razem nie widzieli... Inaczej...
Nataniel: Nie uważasz, że trochę przesadzasz? Wiedzą już, że jesteśmy sobie bliscy, nie będą zaskoczeni...
Su: Nataniel, proszę... To nie jest dobry moment na kłótnię...
Nataniel: Co mam zrobić twoim zdaniem? Nie odzywać się do ciebie przez cały dzień?
Su: Ech...
Nataniel: ...
Nataniel: Dobrze.
Nataniel: Nie martw się, nawet mnie nie zobaczysz.
Su: (Poszedł sobie potrząsając głową.)
Su: P-Poczekaj!
Su: (Nie wierzę... W końcu miałam to, czego chciałam i sama wszystko psuję...)
Su: (Muszę koniecznie znaleźć sposób, aby uratować sytuację.)

Odcinek 30

♥ Nataniel: Czego wcześniej nie zrozumiałeś? Przestań krążyć wokół Sucrette jak sęp! Moja cierpliwość zaczyna się kończyć.
Dake: Spokojnie, z tego co wiem, nie jest twoją własnością.
Dake: Chyba, że...
Sucrette: (Spojrzał na mnie i nagle zupełnie zmienił mu się wyraz twarzy.)
Dake: Ach... Teraz lepiej rozumiem.
Sucrette: (Tak jakby fakt posiadania chłopaka był jedynym powodem, dla którego jakaś dziewczyna mogłaby mu odmówić...)
Dake: Nie wiedziałem....
Nataniel: Chyba ogólnie niewiele wiesz. Spadaj już stąd!
Dake: Spokojnie, przyjąłem wiadomość. Już was zostawiam.
Sucrette: (Zrobił kilka kroków w stronę drzwi... a potem się odwrócił.)
Dake: Sucrette... Gdybyś kiedyś zmieniła zdanie... Wiesz, do kogo zadzwonić.
Sucrette: Dobry Boże, Dake...
Nataniel: Wyjdź stąd zanim wpadnę w szał!
Sucrette: (Dake się zaśmiał, a potem sobie poszedł.)
Sucrette: (Nieśmiało spojrzałam na Nataniela. Wiem, że nie zrobiłam nic złego, ale czuję się trochę winna, że dałam się zaskoczyć podczas takiej... rozmowy. Ech... Wygląda na zdenerwowanego.)
Sucrette: Nataniel, przysięgam ci, że nic między nami nie ma. Chciał mi tylko powiedzieć...
Nataniel: Stop, wystarczy. Nawet nie chcę wiedzieć, jakich bzdur mógł ci nagadać.
Sucrette: (O nie, zaczyna sobie coś wyobrażać...) Nataniel, proszę, pozwól mi wytłumaczyć...
Sucrette: (Zanim zdążyłam się zastanowić, jak skończę swoje zdanie, zdecydowanym ruchem przyciągnął mnie do siebie i pocałował z taką pasją, że zaczęło mi się kręcić w głowie.)
Sucrette: (Poczułam jak tracę równowagę. W życiu bym się tego nie spodziewała...)
Sucrette: Nie jesteś już obrażony?
Nataniel: Z wielką chęcią bym mu przywalił... ale się powstrzymam.
Sucrette: A co w związku z tym, co ci wczoraj powiedziałam?
Nataniel: Za bardzo mi ciebie brakowało, abym dalej mógł się na ciebie gniewać.
Nataniel: I coś mi mówi, że chyba postanowiłaś być trochę mniej kategoryczna, prawda?
Sucrette: (Położyłam mu rękę na szyi i delikatnie pocałowałam.)
Sucrette: Postąpiłam głupio....
Nataniel: Rozumiem, że jeszcze nie wiesz, jak sobie z tym radzić. Ja też nie jestem ekspertem w tych sprawach.
Nataniel: Ale gdybyś mogła unikać tak ekstremalnych sytuacji...
Sucrette: Postaram się... Już zrozumiałam, że to nie prowadzi do niczego dobrego.
Nataniel: Ale za bardzo się nie zmieniaj. Nie byłabyś sobą, gdybyś zupełnie przestała panikować!
Sucrette: Ech...
Sucrette: (Przytulił mnie i czule pocałował w czoło.)
Nataniel: Idziemy po krzesła? Nie chcę przegapić projekcji.
Sucrette: Ach tak, projekcja! Pospieszmy się.

Odcinek 31

♥ Sucrette: Byłeś bardzo przekonujący, brawo!
Nataniel: Już myślałem, że nigdy się nie ugnie...
Sucrette: Ha ha, nikt się tobie nie oprze!
Nataniel: Ach, tak?
(Przyciągnął mnie do siebie, aby mnie pocałować.)
(Przez chwilę zapomniałam, gdzie jesteśmy... potem winda się zatrzymała.)

Więcej w Fandom

Losowa wiki