Fandom

Wiki Słodki Flirt

Armin/Cytaty

< Armin

502strony na
tej wiki
Dodaj nową stronę
Dyskusja1 Share

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Odcinek 12

♥Armin: ...Następnym razem zrób tak jak ja i zostań w domu! Świeże powietrze szkodzi.

Odcinek 13

♥Armin: What the hell?

♥Armin: Jak widać zaliczył level up. Tak jak pokemon.

♥Armin: Zginiesz w końcu czy nie?!? <do konsoli>

♥Armin: Auć!
Sucrette: (okazało się, że niechcąco uderzyłam Armina drabiną w głowę!)
Armin: Hej! Zrobiłaś to specjalnie!
Sucrette: Nie prawda! To było niechcąco!
Armin: Przestań się ruszać, nie potrafię wcelować!
Sucrette: Co? Wycelować? Auć! (Armin również walnął mnie drabiną)
Armin: Zemsta jest słodka!
Sucrette: To nie fair! Wtedy to było przez przypadek!
Armin: A jaki masz dowód, że nie chciałaś mnie zabić?
Sucrette: Bo wtedy musiałabym sama nosić tą drabinę!
Armin: To ma sens!

♥Armin: Zanieśmy to do klubu ogrodników.
Sucrette: Przeżyjesz to?
Armin: Nie. Ale kiedyś trzeba będzie się z tym zmierzyć!

♥Armin: No już, szybko! Wracaj do piwnicy! Tam przynajmniej jest ciemno i nie ma okien. Na dole będziemy bezpieczni!

♥Armin:Jesteś słodka

Odcinek 14

♥Sucrette: Co się stało?
Kastiel: To się stało, że Armin przyniósł swój zestaw Guitar Hero... Grę video, na której grasz albo na gitarze albo na perkusji...
Armin: Albo na mikrofonie!

Odcinek 15

♥Armin: Jaka dziewczyna?
Sucrette: Nie jest z naszej szkoły... Miała podziurawione jeansy i niezły dekolt.
Armin: Kurczę, chętnie bym to zobaczył!

♥Sucrette: Daj spokój, bo zrobię się zazdrosna...
Armin: No co ty! Jeżeli ją spotkasz to daj jej mój numer telefonu!
Sucrette: Nawet gdybym chciała to zrobić, to nie mogę. Nie mam twojego numeru.
Armin: Muszę ci go kiedyś podać!

♥Kentin: Sucrette! Powiedz im, że tak wyglądam bardzo dobrze!
Sucrette: Ech... Tak, tak wygląda okej...
Armin: Możemy cię poporosić o co tylko zechcemy? Cool! Sucrette! Przynieś mi najnowszą Gamebpx3300! Czarną!

♥Alexy: No to chodźmy! Do zobaczenia chłopaki!
Kentin: No! Mam nadzieję, że nie do zobaczenia Alexy!
Armin: Nie ciesz się zbyt szybko! Ja tu zostaję, a moje zagrywki nie mają limitów!

♥Sucrette: Wydaje się być zbyt idealna.
Armin: W sumie to jesteś zazdrosna! Ładnie...
Sucrette: Nie! To nie ma nic do rzeczy!
Alexy: A jednak trochę.
Sucrette: Mógłbyś mnie wspierać!
Alexy: Nie mogę, mieszkam z nim. Jeżeli nie będę po jego stronie to mogę tego pożałować, gdy wrócimy do domu!

♥Armin: Spotkałem przed chwilą mojego brata. Powiedział mi, że dalej chcesz szukać informacji na temat Debory.
Sucrette: Przekręciłeś jej imię!
Armin: Ech... Nazywa się Emma?
Sucrette: Nie, Debra!
Armin: Byłem blisko!

♥Alexy: Haha, a jednak porzuciłaś sprawę Debry?
Armin: Nazywa się Emma!

♥Lysander: Widziałem go w klasie A. A co się stało?
Armin: To tajemnica państwowa! Ale przyszłość ludzkości nie jest zagrożona jeżeli cię to pociesza.

♥Sucrette: Dalej masz te klucze?
Armin: Pewnie!
Sucrette: (Dalej się bawi i kręci nimi na palcu.) Uważaj, bo jeszcze ci gdzieś odlecą...
Armin: No co ty! Nie martw się! Mam wszystko pod kontrolą!
Sucrette: (W tym samym momencie klucze ześlizgnęły mu się z palca.)
Armin: Upsss...
Sucrette: (Patrzyliśmy jak przeleciały nad naszymi głowami i spadły na samą górę szafek.)
Sucrette: (Jeden dźwięk uświadomił nam, że klucze spadły za szafki.)

♥Armin: Kiedyś trzeba umrzeć!
Sucrette: Chcesz umrzeć, zanim odzyskasz swoją grę?
Armin: Ech... Nie. Poczekaj, przesunę szafki.

♥Armin: Morał z tej historii jest taki, że zawsze trzeba mieć przy sobie kogoś, kto jest mniejszy od nas!
Sucrette: ... Chyba raczej, że nie należy bawić się kluczami?

♥Sucrette: (Weszliśmy do pokoju nauczycielskiego)
Armin: Ach! Widzę swoją grę!
Sucrette: (Rzucił się w kierunku swojej konsoli.)

♥Armin: Ej! Dopiero co przyjechałem. Jak mogą mówić, że jestem za bardzo nieuważny podczas lekcji?
Sucrette: Armin, odłóż swoją teczkę... Nie po to tu przyszliśmy...

♥Armin: A teraz musimy zdobyć informacje na temat Sonii!

♥Armin: Nic strasznego, widzisz? Nie próbowała nawet podpalić szkoły. Nie mamy się czego obawiać.

♥Armin: Och, a więc naprawdę już w to grałaś? Słowo daję, jesteś idealna!

♥Armin: Chyba był trochę zazdrosny.
Sucrette: Tak sądzisz?
Armin: Tak! Gdyby jego oczy były karabinami maszynowymi MG 42, to Alexy nie mógłby nawet zidentyfikować mojego ciała!

Odcinek 16

♥Armin: Co się stało Kastielowi? Chciał zrobić to, co Kentin? Jeżeli tak, to zawalił swój level up!

Odcinek 17

♥Armin: Rozmawiałem przed chwilą z moim bratem i ten KRETYN nie chciał mnie słuchać! Wyzwał mnie od idiotów, a przecież jeszcze niedawno cały czas oglądał Odlotowe Agentki!

Odcinek 18

♥Sucrette: O mój Boże! Armin! Jesteś chory?
Armin: Co? Nie, dlaczego?
Sucrette: Jesteś w klubie ogrodników... Na zewnątrz!
Armin: Ach, to... Czasem zdarza mi się wyjść zaczerpnąć świeżego powietrza!
Sucrette: Jest to dosyć zaskakujące...
Armin: No dobra... Dyrektorka wygoniła mnie z piętra i musiałem i musiałem wyjść z budynku.
Sucrette: Nigdy się nie zmienisz.

♥Armin: Niektórzy to mają szczęście.
Sucrette: Co?
Armin: No, widziałaś gdzie śpi twój królik?
Sucrette: W moich ramionach? No i?
Armin: To nie do końca twoje ramiona!
Sucrette: No... Tak.
Armin: O-Odpuść.
Nataniel: Pfff.
Sucrette: (Nie zrozumiałam tego żartu, ale najwyraźniej rozbawił on Nataniela.)

♥Armin: Zostań tutaj. Pójdę zamówić coś do picia. Na co masz ochotę?
Sucrette: Wspomniałeś coś o lemoniadzie. Chętnie się jej napiję!
Armin: Okej!
Sucrette: (Poszedł do kafejki, podczas gdy ja zajęłam miejsce na tarasie.) (To naprawdę miło, że mnie zaprosił!)
Armin: Nie zajęło mi to zbyt długo?
Sucrette: Żartujesz? Ledwo co zdążyłam usiąść.
Armin: Ekstra!
Sucrette: Mimo wszystko jestem zaskoczona!
Armin: Ach, tak? Czemu?
Sucrette: No bo nie za bardzo lubisz zostawać na zewnątrz, a jednak zaprosiłeś mnie, żeby się czegoś napić na tarasie.
Armin: To dla mnie sama przyjemność spędzić z tobą trochę czasu! A przez ten upał strasznie chciało mi się pić!
Sucrette: (Kelner przyniósł nam napoje. W mojej lemoniadzie był różowy błyszczący patyczek, a w jego coca coli znajdowała się jedynie zwykła, pomarańczowa słomka.)
Armin: Ha ha! Wzięli cię za dzieciaka czy co?
Sucrette: (Wyjęłam patyczek z lemoniady.) No co, przecież jest ładny! Mogli jeszcze dorzucić małą kokardkę!
Armin: Mówisz na serio?
Sucrette: Wyglądam jakbym lubiła kokardki?
Armin: Niekoniecznie, ale czasem robisz dziwne rzeczy, a więc raczej bym się nie zdziwił!
Sucrette: Dziwne? Na przykład?
Armin: Szpiegowanie dawnej uczennicy?
Sucrette: Ach! Ale w końcu miałam rację, że się za to zabrałam!
Armin: Szpiegowanie chłopaka w szatni?
Sucrette: To nie miał być Nataniel...
Armin: Zgubić się w środku lasu?
Sucrette: NIE zgubiłam się! To NIE była moja wina!
Armin: Pozwoliłaś oglądać Rozalii swoją bieliznę! To było dziwne!
Sucrette: (Zrobiłam się czerwona po same uszy.) Skąd mogłam wiedzieć, że to będzie pierwsza rzecz jaką będzie chciała oglądać?
Armin: Ja tam nie wiem... To jest już dziwne, że w ogóle chciała to skontrolować!
Sucrette: ...Naprawdę myślisz, że jestem dziwna?
Armin: Tak! Ale lubię dziewczyny, które nie są takie same jak wszyscy!
Sucrette: (Dokończyliśmy swoje napoje i pogadaliśmy jeszcze trochę o innych rzeczach, zanim opuściliśmy kafejkę.)

♥Armin: ...
Sucrette: Co jest?
Armin: Nic... Po prostu, ta tunika bardzo ci pasuje. Nigdy cię w niej nie widziałem!
Sucrette: Jest nowa, to dlatego!
Armin: Wyglądasz w niej słodko!
Sucrette: Lepiej od razu powiedz, że zazwyczaj wyglądam brzydko!
Armin: No co ty, zawsze wyglądasz ładnie!
Sucrette: Och... Dzięki! (N-Nie sądziłam, że usłyszę taki komplement.)

♥Armin: No to gdzie jest ten królik?
Sucrette: Może gdzieś się schował? (Rozejrzałam się po klasie.) (Usłyszeliśmy kroki dochodzące z korytarza.)
Armin: *szepcze* Kurczę, możliwe, że to jakiś nauczyciel!
Sucrette: (Schowaliśmy się najlepiej jak mogliśmy.)
*klik*
Sucrette: (Nikt nie wszedł, tylko ktoś zamknął drzwi.)
Armin: Ha ha! Co za pech! Zostaliśmy zamknięci!
Sucrette: (Spróbował otworzyć drzwi, ale mu się nie udało.) To niemożliwe...
*szukamy*
Sucrette: (Znaleźliśmy królika za szkieletem w sali biologicznej. Złapałam go i położyłam na swoich kolanach.)
Armin: No to będziemy musieli poczekać, aż zaczną się lekcje! Nie możemy wyjść przez okno. Jesteśmy za wysoko!
Sucrette: Jak możesz być taki opanowany?
Armin: A po co mam panikować? I tak nie uda nam się otworzyć drzwi. Chodź lepiej usiąść.
Sucrette: (Oparł się o ścianę i poklepywał miejsce obok dając mi znać, że powinnam usiąść obok.)
Armin: Co teraz robimy?
Sucrette: Nie mógłbyś zadzwonić do Alexy'ego? Mógłby spróbować nas uwolnić!
Armin: I tak nie umie otwierać zamków! Chyba, że ukrył przede mną ten talent!
Sucrette: Szkoda... (Usiadłam koło niego.)
Armin: Nie obrazisz się, jeżeli trochę pogram? I tak nie mamy nic innego do roboty...
Sucrette: (Wyjął swoją konsolę.) Ja też chciałabym pograć!
Armin: Serio? Możesz mi pomóc przejść mój poziom, jeżeli chcesz. Złapiesz konsolę z jednej strony, a ja z drugiej.
Sucrette: Można tak grać?
Armin: No pewnie! To będzie większe wyzwanie! Chodź!
Sucrette: (Wyciągnęłam rękę, aby chwycić konsolę.)
Armin: Nie tak! Nie przeżyjemy nawet minuty, jeżeli będziesz siedzieć koło mnie. Chodź tutaj!
Sucrette: (Wskazał mi miejsce przed sobą.) (Usiadłam przed nim i zaczęliśmy grać.) (Jak to przewidział Armin, ciężko było nam grać w ten sposób, ale i tak było zabawnie! Nie spodziewałam się, że znajdę się tak blisko niego!)

Odcinek 20

♥Armin: Pfff... Ale bieda!

♥Armin: Niezła jesteś...Do jasnej cholery, sztuka, którą mamy zagrać jest BEZNADZIEJNA!

♥Armin: Ach, dla ciebie "beztroski" to synonim od "leniwy"?
Sucrette: Ha ha, nie, wcale! Poza tym, nie jesteś leniwy, tylko...
Armin: Próżny? Bezczynny? Roztrzepany? Możesz sobie poużywać. Nauczyciele cały czas mi to powtarzają
Sucrette: Nie, powiedziałabym raczej, że jesteś "olewający"
Armin: Ach! Tego jeszcze żaden nauczyciel mi nie zarzucił! Ha ha, niezła nowość!
Sucrette: (Z czułością potargał mnie po głowie.)

Odcinek 21

♥Armin: Tym lepiej… Z kolei, gdyby Nataniel czegoś próbował, to nie zawahaj się mu przyłożyć.
Sucrette: Próbował czego…?
Armin: Ech… Nie wiem… Czegoś…
Sucrette: (Zrobił się czerwony jak burak)

♥Kiki: Hau!
Sucrette: C-Co to ma być?!
Armin: To pies dyrektorki! Nie poznałaś go?
Sucrette: A-Ale co on tutaj robi? I to w takim stroju?
Armin: No... Kostium smoka, który przygotowała dla nas Rozalia jest beznadziejny, a więc postanowiliśmy zaimprowizować! Nataniel będzie walczyć z Kiki!
Sucrette: ... (Klepnęłam się po czole.) Dyrektorka wie o tym?
Armin: Nie, jeszcze nie... Ale będzie zadowolona, jej pupil zostanie prawdziwą gwiazdą!
Sucrette: Nie sądzę, aby myślała tak jak ty...

♥Armin: Aaa! Psie poczekaj, to jeszcze nie twoja kolej!

♥Armin: Nie przejdziesz! [ang. You shall not pass!]
Sucrette: (Wydaje mi się, że tego nie było w scenariuszu...)

Odcinek 22

♥Armin: A teraz powinniśmy poprosić o okup?
Mama Armina & Alexy’ego: Nie, nie od razu. Najpierw jej rodzice muszą sobie zdać sprawę, że zaginęła. Trzeba zadzwonić, gdy zaczną się bać, że coś mogło by jej się przydarzyć!
Armin: Mamo! Ale jesteś diaboliczna!


♥Armin: Pamiętasz gdy przyszedłem do ciebie pierwszy raz?
Sucrette: Tak. To było wtedy, gdy Rozalia przyszła z nami porozmawiać o Debrze.
Armin: I pamiętasz co zrobiła?
Sucrette: ... Nienawidzę cię.
Armin: HA HA!

Odcinek 23

♥Armin: Czasem mam ochotę kogoś zabić...
Sucrette: Nie wiedziałam, że potrafisz być taki radykalny
Armin: Dać się pokonać w LOL z powodu złego połączenia... Nie ma nic bardziej frustrującego...

♥Dake: Szybko mógłbym ci pomóc zapomnieć o twoich problemach, gdybyś mi tylko na to pozwoliła.
Armin: Przestaniesz się w końcu do niej kleić?
Dake: Sucrette, gdziekolwiek byśmy się nie spotkali, to i tak zawsze mam wrażenie, że ktoś chce mi przeszkodzić w spędzeniu z tobą czasu sam na sam. Przynajmniej spędziliśmy spokojnie razem czas w centrum handlowym, prawda, moja piękna?
Sucrette: To był przypadek.
Armin: Bujacie się razem?
Sucrette: Nie do końca... Po prostu wpadliśmy na siebie przez przypadek, zresztą jak za każdym razem.
Dake: Ja bym raczej powiedział, że jeżeli takie przypadki się powtarzają, to można mówić o przeznaczeniu.
Sucrette: (Posuwa się trochę za daleko...)
Armin: Sucrette, naprawdę powinnaś przemyśleć swoje kryteria... Na przykład 0% pojawiania się wroga jak w Bravely Default. Dzięki temu nie musiałabyś wpadać na tak bezużytecznych typów.
Sucrette: Ha ha! (Nie mogłam się powstrzymać od śmiechu.)
Dake: Wroga? Wydaje ci się, że jesteś w jakiejś głupiej grze czy co?
Armin: Nie można powiedzieć, żebyś wynalazł ciepłą wodę.
Sucrette: (Zaraz dojdzie do katastrofy... Lepiej szybko zakończę tę dyskusję.) Dake, wybacz, ale mam coś do zrobienia... Powinieneś już sobie pójść.
Dake: Jesteś pewna? Jeśli chcesz, to mogę się go dla ciebie szybko pozbyć.
Armin: Tylko spróbuj!
Sucrette: Przestańcie! Dake, proszę.
Dake: Jak sobie życzysz, Sucrette. Jestem pewien, że spotkamy się później.
Sucrette: Ech... Okej, do zobaczenia.
Armin: Pfff... Ale cienias.
Sucrette: Och, w głębi duszy nie jest taki zły...
Armin: Co ty nie powiesz ...

Odcinek 24

♥Armin: Kto jest zakochany?
Sucrette: Nikt! Przestańcie mnie mieszać w wasze sprawy! Idę sobie.

Odcinek 25

♥Sucrette: (Armin usiadł obok mnie)
Armin: A więc...? Jak się miewa nasza rozbójniczka?
Sucrette: Haha! Przysięgam, że wszystko gra. Miałam po prostu ochotę na chwilę usiąść.
Armin: Co za pomysł, żeby tam wracać...
Sucrette: To głupie, ja... Chciałam odzyskać artykuł dla Peggy.
Armin: Po pierwsze, to było strasznie głupie. A po drugie, mogłaś przynajmniej mnie poprosić, abym z tobą poszedł.
Sucrette: Ale miałam wszystko pod kontrolą... Właśnie miałam wyjść, gdy pojawiliście się razem z Natanielem.
Armin: Nalegam. Następnym razem, gdy będziesz chciała popełnić jakąś głupotę, to pomyśl aby mnie zawołać.

Odcinek 26

♥Armin: Co ci jest?
Sucrette: Nic, ja... To nic takiego...
Armin: Ej, chwileczkę motylku!
Sucrette: (Złapał mnie za ramię.)
Armin: Wytłumaczysz mi, co się dzieje?
Sucrette: P-Po prostu ucieszyłabym się, gdybyś przyszedł z nami na piknik... Ale nie przejmuj się, wiem, że nie lubisz tego typu wyjść.
Armin: Ech... Bierzesz mnie za idiotę?
Sucrette: Nie, wcale.
Armin: No dobra, przemogę swój wstręt do powietrza, jeżeli ma ci to sprawić przyjemność. Możemy później zorganizować drugi piknik we dwoje.
Sucrette: Tylko we dwoje...?
Armin: Tak... Jeżeli mam wyjść na zewnątrz, to w małej grupie. Inaczej tego nie zniosę!
Armin: Ale... Jeśli nie chcesz wychodzić tylko ze mną, to nie szkodzi.
Sucrette: W-Wręcz przeciwnie, z przyjemnością...

Odcinek 28 

♥Sucrette: (O, Armin siedzi na ławce i znowu gra na swojej konsoli.)
Sucrette: (Próbował, ale chyba nigdy się nie zmieni, haha.)
Sucrette: Łap tubylca, zaraz cię zaatakuje!
Armin: Co? Ach, to ty.
Sucrette: (Odwrócił oczy od konsoli, ale jej nie wyłączył.)
Sucrette: (Stanęłam przed nim.)
Sucrette: (Przyglądał mi się z namysłem. )
Sucrette: Armin... Czy... Gniewasz się na mnie?
Armin: Nie, dlaczego? Masz dziwne pomysły.
Sucrette: Od zeszłej soboty prawie się do mnie nie odzywasz, a więc...
Armin: Nie jestem zły. Po prostu, ech... Twój tata trochę mną wstrząsnął.
Sucrette: Och... Rozumiem.
Sucrette: Musisz wiedzieć, że to nie twoja wina...
Sucrette: Okej, to prawda, że mojemu tacie ciężko jest zaakceptować, że spotykam się z chłopakami. Ale to nie dlatego był tak zdenerwowany. Wpadł w szał, bo wyszłam z domu bez pozwolenia.
Armin: Lepiej nie rób tego ponownie, jeżeli chcesz mnie utrzymać przy życiu. Miałem wrażenie, że powali mnie na ziemię i zacznie mną wycierać podłogę.
Sucrette: Zazwyczaj taki nie jest. Przykro mi...
Armin: Nie martw się, nie ma sprawy.
Sucrette: (Spojrzał na swoją konsolę i zaczął dalej grać.)
Sucrette: (Nie wiem dlaczego, ale poirytowało mnie to bardziej niż zwykle, gdy zobaczyłam, że znowu zaczyna grać, podczas gdy stałam tuż przed nim.)
Sucrette: Czegoś u ciebie naprawdę nie rozumiem.
Armin: Słucham?
Sucrette: Z jednej strony, mam wrażenie, że się do siebie zbliżyliśmy... a z drugiej, że próbujesz mnie unikać...
Armin: Naprawdę tak myślisz?
Sucrette: Tak.
Armin: Naprawdę?
Sucrette: Tak!
Sucrette: (Zanim zdążyłam zrozumieć, co się dzieje, podniósł się i mnie objął. W ręce dalej trzymał swoją włączoną konsolę.)
Sucrette: Mm!
Sucrette: (Z dziką determinacją przycisnął swoje usta do moich.)
Sucrette: (Za moimi plecami konsola zadźwięczała "game over", ale ledwo co zwróciłam na to uwagę.)
Sucrette: (Poczułam dreszcz, który przechodził od stóp do głów, gdy nasz pocałunek stawał się coraz bardziej i bardziej namiętny...)
Sucrette: (Ciężko mi uwierzyć w to, co się właśnie dzieje...)

Odcinek 29

♥Sucrette: (Nie wierzę w to, co się dzieje...)
Sucrette: (To się stało tak szybko...)
Sucrette: (Armin przerwał pocałunek i położył swoją dalej włączoną konsolę na stole.)
Armin: Ja... wow.
Sucrette: Jak mówisz...
Armin: Nie miałem tego w programie, ale...
Armin: Muszę przyznać, że to było przyjemne.
Sucrette: Raczej się z tobą zgadzam...
Sucrette: (Mam dziwny głos i szumie mi w głowie.)
Armin: "Raczej"?
Sucrette: Ja...
Sucrette: (Zsunął się ze stołu i przeciągnął mnie do siebie.)
Armin: Mogę się bardziej postarać, jeśli chcesz.
Sucrette: (Znowu mnie pocałował. Tym razem był bardziej delikatny.)
Sucrette: (Odsunęłam się. Te wydarzenia trochę mnie przytłoczyły.)
Sucrette: Co teraz robimy?
Armin: Nie panikuj. Nie mam zamiaru od razu ci się oświadczać. Muszę ci wcześniej przedstawić moich rodziców.
Sucrette: Armin...
Armin: Ale jestem głupi! Przecież już ich widziałaś! No to, pozostało nam już tylko wybrać datę.
Sucrette: Armin!
Armin: Wyluzuj. Naprawdę musisz nauczyć się dać ponieść chwili.
Sucrette: (To prawda, że nie leży to w mojej naturze...)
Sucrette: Ja... chciałabym, abyśmy zachowali to na razie tylko dla siebie.
Armin: Obawiasz się plotek?
Sucrette: Chciałabym przede wszystkim wiedzieć, co z tego wyniknie, zanim coś komuś powiemy.
Armin: Naprawdę za bardzo się przejmujesz.
Armin: Ale nic nie powiem, jeśli tak wolisz.
Sucrette: Dziękuję...
Armin: Nie będę mógł oświadczyć się na lekcji u Faraza?
Sucrette: Cicho! (Lekko klepnęłam go w brzuch)
Armin: Chcesz się bić?
Sucrette: (W ciągu sekundy znowu byłam w jego ramionach.)
Sucrette: M-może powinniśmy pójść do sali gimnastycznej i zobaczyć, co tam się dzieje.
Armin: Hm...
Sucrette: Mówię serio, inni uczniowie mogliby zauważyć, że nas nie ma.
Armin: No i?
Sucrette: Okej, wygrałeś. Idziemy.

♥Alexy: HA HA! Mam was! Teraz nie będziecie mogli już niczemu zaprzeczyć!
Sucrette: A-Alexy...
Armin: Co ty tutaj robisz?!
Sucrette: S-Spokojnie...
Alexy: Tym razem nie musisz kłamać, widziałem was w sali biologicznej. I jeżeli jesteście tylko przyjaciółmi, to macie ciekawy sposób na...
Sucrette: Alexy! Uspokój się, miałam zamiar ci powiedzieć.
Armin: Myślałem, że na razie nie chciałaś nikomu o niczym mówić...
Sucrette: Tak, ale... To Alexy.
Alexy: Tak, to ja.
Alexy: Jesteście strasznie naiwni, jeżeli myśleliście, że uda wam się coś przede mną ukryć.
Armin: Ale jesteś wścibski, nie da się tego inaczej nazwać.
Sucrette: Armin, nic nie szkodzi, naprawdę.
Alexy: Chętnie bym popatrzył jak w domu udajesz, że nic się nie wydarzyło... Byłoby zabawnie.
Armin: Niczego byś nie zauważył.
Alexy: Niemożliwe. Już dawno wyczaiłem, że coś między wami iskrzy.
Sucrette: Wiem, że możemy ci zaufać, abyś dotrzymał tajemnicy.
Alexy: Tak, możecie. Ale na waszym miejscu bym się nie ukrywał! Nie ma sensu się wstydzić.
Sucrette: Nie wstydzimy się! Poza tym, to nasza sprawa.
Alexy: Okej, zrozumiałem. To nie moja sprawa. Ale wiedzcie, że macie moje błogosławieństwo!
Sucrette: (Poszedł sobie radośnie podgwizdując.)
Sucrette: (Jest tak zadowolony, jakby sam właśnie się z kimś związał.)
Sucrette: Kurczę, mogliśmy go zapytać, co się wydarzyło w sali gimnastycznej...
Armin: Może tam nie poszedł... Czemu inaczej byłby na korytarzu?
Sucrette: Obawiam się, że apel już się skończył...
Sucrette: Ale nic nas to nie kosztuje, aby pójść i sprawdzić.

♥Su: (Kurczę, apel już się skończył...)
Armin: Mamy pecha.
Sucrette: Apel nie trwał zbyt długo...
Sucrette: (Chyba, że nie zauważyłam, że czas uciekł mi tak szybko w towarzystwie Armina...? Sama już nie wiem.)
Armin: No to, możemy już wracać do domu. I tak jutro wszystkiego się dowiemy.
Sucrette: Tak...
Sucrette: (Chciałabym ponownie go pocałować, ale jestem na to zbyt spięta...)

♥Armin: Nie gniewaj się, ale chyba na razie będę unikać odprowadzania cię do domu.
Sucrette: Ech, nie lepiej, nie. Pamiętasz jak mój tata ostatnio zareagował...
Armin: Jego oczy czerwone ze złości, jego warczenie, ostre szpony...
Sucrette: Dobra, nie przesadzajmy.
Armin: Z kolei jestem pewien, że moi rodzice ucieszyliby się, gdyby cię spotkali.
Sucrette: Ech... Tak, ale myślę, że powinniśmy trochę z tym poczekać...
Armin: Tylko żartowałem. Nie stresuj się, zrozumiałem, że chcesz z tym zaczekać.
Sucrette: (Złapał mnie za rękę, uśmiechając się.)
Sucrette: (Poczułam jak wszystkie moje obawy się ulatniają.)
Armin: No to, do jutra?
Sucrette: T-Tak, do jutra.
Sucrette: (Pocałował mnie ostatni raz zanim poszedł.)
Sucrette: (Serce znowu zaczęło mi walić. Nie jestem do tego przyzwyczajona.)
Sucrette: (Gdy zaczął się oddalać, poczułam nagły przypływ euforii.)

♥Armin: Nie zmęczyłaś się jeszcze tym ciągłym bieganiem?
Sucrette: (Szybko się odwróciłam.)
Armin: Widziałem jak wszędzie latasz, odkąd weszłaś do szkoły. Ale masz powera!
Sucrette: Jak to się stało, że nie przyszedłeś ze mną porozmawiać?
Armin: Cały czas z kimś byłaś... Mówiłaś, że chcesz się ukrywać... Pomyślałem, że lepiej będzie, jeżeli poczekam...
Armin: ... zanim zrobię to.
Sucrette: (Wziął mnie w swoje ramiona i bez wahania mnie pocałował.)
Sucrette: (Nie myślałam, że będzie taki pewny siebie... Muszę przyznać, że to bardzo przyjemne.)
Sucrette: (Nagle oprzytomniałam i się odsunęłam.)
Sucrette: (Rozejrzałam się, aby się upewnić, że nikogo nie ma w pobliżu.)
Armin: Sucrette... Wiesz, nie sądzę, aby ktoś chował się pod stołem.
Sucrette: N-Nigdy nie wiadomo.
Armin: Jesteś słodka.
Armin: Ale musisz się trochę wyluzować.
Sucrette: (Z uśmiechem pogłaskał mnie po policzku.)
Armin: Dowiedziałem się, co się dzisiaj dzieje. Fajnie, jakbyśmy pracowali razem, co nie?
Sucrette: Tak, pewnie...
Sucrette: (Bardzo mam na to ochotę, ale to pewnie nie byłby najlepszy sposób, aby się ukrywać...
Sucrette: (Dzwonek wybudził mnie z moich przemyśleń.)
Armin: Idziemy? Byłoby głupio, jeżeli znowu by nas nie było...
Sucrette: T-Tak, chodźmy.
Sucrette: (Oddaliłam się trochę od niego, gdy wychodziłam z sali.)
Sucrette: (Nikt nie może nas zobaczyć, gdy trzymamy się za ręce albo coś z tych rzeczy.)

♥Su: (O, Nat...)
Nataniel: O, tutaj jesteście.
Nataniel: Wszyscy mają zebrać się w sali B. Czas się dowiedzieć, w jakich będziemy grupach.
Armin: Nie musimy już szukać pozostałych?
Nataniel: Nie, chyba wszyscy zostali już powiadomieni. W najgorszym razie ogłosimy to przez głośniki.
Sucrette: (W tym samym czasie usłyszeliśmy straszny hałas z głośników.)
Sucrette: (To zabrzmiało tak strasznie, że aż podskoczyłam i zatkałam uszy.)
Nataniel: Ech... To pan Farazowski znowu próbuje nadać ogłoszenie...
Sucrette: (Armin odruchowo położył rękę na moim ramieniu. Jednocześnie Nataniel położył swoją na mojej dolnej części pleców.)
Armin/Nataniel: Wszystko dobrze?
Sucrette: (Spojrzeli na siebie i natychmiast się ode mnie odsunęli.)
Sucrette: T-Tak, wszystko w porządku. Ch-Chodźmy.

♥Sucrette: (To Armin!)
Sucrette: (Porządkuje pudła.)
Sucrette: A więc, byłeś tutaj cały czas? (Z zaskoczeniem podniósł głowę.)
Armin: Przyszłaś mi pomóc?
Sucrette: Tak! (Pochyliłam się, aby zebrać pudła.)
Armin: Jak miło...
Sucrette: (Jego twarz jest coraz bliżej mojej...)
Sucrette: A-Armin, drzwi są otwarte...
Armin: Na korytarzu nikogo nie słychać...
Sucrette: (Ciężko jest się oprzeć...)
Sucrette: (Wymieniliśmy szybki... ale intensywny pocałunek.)
Sucrette: (Znowu nie będę mogła się skoncentrować.)
Sucrette: Co jest w tych pudłach? Są strasznie ciężkie!
Armin: Przybory do rysowania. Podobno to dla animatora.
Sucrette: Będzie rysować? Kiedy będzie mieć na to czas? Powinien nam pomagać...
Armin: Tak, może...
Sucrette: Tak, może...
Sucrette: (Każde z nas wzięło kilka pudeł.)
Sucrette: (Musimy je zanieść do sali gimnastycznej.)

♥Sucrette: Wy dwaj! Musicie pójść do sali B. Nauczyciele ogłoszą przydział do grup.
Armin: Potem będziemy mogli wrócić do domu?
Sucrette: Dokładnie.
Armin: To świetnie!
Alexy: Super. Będziemy mogli porobić coś bardziej... interesującego.
Sucrette: (Co...)
Sucrette: (Wymownie na nas spojrzał.)
Armin: Kiedy się w końcu uspokoisz?
Aelxy: Przecież jestem bardzo spokojny! Ale jeśli chcecie, mogę wam polecić kilka fajnych zajęć...
Sucrette: Dobry Boże, Alexy!
Armin: Dzięki, poradzimy sobie!
Alexy: Jak chcecie. Czekam na was w sali.
Armin: Dobra.
Armin: Sucrette, nie idziesz?
Sucrette: Dyrektorka kazała mi powiadomić jak najwięcej osób...
Armin: Okej, potowarzyszę ci.
Sucrette: Nie wiem, czy...
Armin: To nie było pytanie.
Sucrette: Ale...
Armin: Nie martw się, nie podaruję ci pierścionka na oczach wszystkich.
Sucrette: Pff, głuptas.
Sucrette: (Chciałam go uszczypnąć, ale złapał mnie za nadgarstek.)
Armin: Jeżeli chcesz, żebym był grzeczny, to powinnaś przestać mnie zaczepiać.
Sucrette: (Zagryzłam wargę i poszłam w stronę korytarza. Armin deptał mi po piętach.)

♥Sucrette: Hmm, idziemy?
Armin: Chyba, że chcesz, abyśmy udali się w jakieś dyskretniejsze miejsce?
Sucrette: Nie odpowiem na tę prowokację...
Sucrette: (Chwycił mnie za rękę, a ja z wyrzutami odwróciłam się, zanim wyszłam z sali.)

♥Sucrette: (Chciałabym móc pożegnać się z Arminem, zanim wrócę do domu...)
Armin: Hej, hej, hej! Gdzie tak biegniesz?
Sucrette: Armin!
Armin: Myślałaś, że o tobie zapomniałem?
Sucrette: Przyznaję, że brałam to pod uwagę. Poza tym, chciałam z tobą porozmawiać o dzisiejszym dniu.
Sucrette: (Miałam ochotę mu zaproponować, abyśmy poszli do kawiarni, ale się powstrzymałam. Dalej mam szlaban, a poza tym... Gdyby ktoś nas zobaczył...)
Armin: A więc, jesteśmy w tej samej grupie?
Sucrette: Najwyraźniej. Będzie fajnie!
Armin: Na pewno.
Armin: Ale sytuacja będzie napięta z blondyną i Mają w grupie...
Sucrette: Armin, ona nazywa się Priya. (Byłam głupia myśląc, że mógł się nią interesować skoro nawet nie pamięta jej imienia...)
Armin: Wiem. Ale lubię przekręcać imiona. Śmieszą mnie jak ludzie na to reagują.
Sucrette: Coś czuję, że jutro będzie bardzo zabawnie.
Armin: Nie chciałabyś gdzieś usiąść i spokojnie o tym pogadać? Na przykład w kawiarni?
Sucrette: Ja... Myślałam o tym, ale boję się, że spotkamy kogoś, kogo znamy.
Armin: To nic takiego. Nie muszą przecież od razu pomyśleć, że jesteśmy na randce.
Sucrette: Może...
Armin: Poza tym jest jeszcze wcześnie. Twoi rodzice na pewno są jeszcze w pracy, nie zauważą, że cię nie ma.
Sucrette: (Złapał mnie za ręce i przyciągnął do siebie.)
Sucrette: (Ale zza jego ramienia zobaczyłam jak zbliża się do nas znajoma sylwetka.)
Sucrette: (Odsunęłam się.)
Armin: Co ci jest?
Sucrette: I-Iris, cześć...
Sucrette: C-Co tutaj robisz?
Iris: Zostawiłam swój telefon w sali B... Muszę koniecznie go odzyskać.
Sucrette: (Iris zawsze pojawia się w złym miejscu o złej porze.)
Armin: Mam nadzieję dla ciebie, że jeszcze nie zamknęli sali... Czasami chyba ich w ogóle nie zamykają, ale nigdy nie wiadomo...
Iris: Lepiej się pospieszę. Do jutra!
Sucrette: Do jutra!
Armin: Do jutra...
Sucrette: (Szybko poszła w stronę szkoły.)
Armin: No to, kawa?
Sucrette: Hmm, nie, to raczej nie jest dobry pomysł. Iris prawie nas nakryła. Nie chcę ryzykować.
Armin: Okej... Jak chcesz. No to, do jutra.
Sucrette: Do jutra.
Sucrette: (Stanęłam na palcach i szybko go pocałowałam, zanim sobie poszłam.)
Sucrette: (Wracam do domu.)

♥Sucrette: (Armin złapał mnie dyskretnie za nadgarstek, gdy udaliśmy się w stronę dziedzińca.)
Armin: *szepcze* On jest trochę pokręcony, co nie?
Sucrette: Nie... Myślę, że jest po prostu bardzo kreatywny. Nie można go porównywać do naszych nauczycieli!
Sucrette: (Pochylił się, aby powiedzieć mi coś na ucho.)
Armin: Uroczo wyglądasz, gdy się tak ekscytujesz...
Sucrette: Armin...
Pierrick: Ach, miłość... Dzięki niej dajemy z siebie to, co w nas najlepsze.
Sucrette: (Armin puścił moją rękę i zagryzł wargę.)
Sucrette: (Nie wiem, co mam z sobą zrobić.)

♥Sucrette: (Nie mam pomysłów. Czuję się trochę zagubiona.)
Armin: Sucrette, stawaj przed kamerą.
Sucrette: J-Ja? Dlaczego?
Armin: Coś mi mówi, że dobrze będziesz się prezentować na ekranie.
Sucrette: Ale...
Amber: Nie ma mowy! Ustaliliśmy, że to JA będę na nagraniu.
Priya: Przestaniesz w końcu pajacować? Jeżeli Armin uważa, że Sucrette będzie się dobrze prezentować, to...
Amber: Tego nie było w planach!
Sucrette: (Zaraz dostanę przez nią szału. Muszę zareagować.)
Sucrette: Z tego, co wiem, nikt nie podpisał żadnego kontraktu! Rusz się!
Sucrette: (Amber zatkało.)
Sucrette: (Nie myślała, że zareaguję...)
Sucrette: (Armin położył mi rękę na ramieniu.)
Amber: Wszyscy jesteście przeciwko mnie! Poskarżę się dyrektorce!
Sucrette: (Miałam odpowiedzieć, gdy...)
Armin: *szepcze* Chodź zobaczyć.
Sucrette: (Podczas gdy Priya próbowała uspokoić Amber, Armin zaciągnął mnie na bok.)
Armin: Spójrz na to.
Sucrette: (Oboje pochyliliśmy się nad kamerą.)
Sucrette: Nie wierzę... Nagrywałeś wszystko od samego początku?
Armin: Tak.
Armin: Będziemy mogli zrobić komplikację wszystkich momentów, gdy blondyna się przechwala.
Sucrette: Nie spodoba jej się to... Spójrz, nawet ona przyzna, że wygląda strasznie na tym ujęciu.
Armin: To możliwe...
Sucrette: (Zdałam sobie sprawę, że nasze twarze były naprawdę bardzo blisko siebie.)
Sucrette: (Odeszłam krok na bok.)
Sucrette: (Priya może i wie, o co chodzi, ale nie ma sensu dawać Amber szansy, aby też się domyśliła.)

♥Sucrette: Chciałam ci powiedzieć, ech...
Sucrette: Jeszcze o tym nie rozmawiałam z moimi rodzicami, ale możliwe, że przyjdą jutro do szkoły...
Armin: Wiem, nie panikuj. Zachowamy maksimum dyskrecji.
Sucrette: Chodzi o to, że mój tata przemienił się w istny radar na chłopaków... Najlepiej by było, gdyby...
Armin: ... No dalej, mów.
Sucrette: Myślę, że powinniśmy się jutro unikać.
Armin: Chcesz powiedzieć, że mam cię kompletnie olać?
Sucrette: ...
Armin: Okej. Super. Jak chcesz.
Sucrette: (Poszedł sobie potrząsając głową.)
Sucrette: P-Poczekaj!
Sucrette: (Nie wierzę... W końcu miałam to, czego chciałam i sama wszystko psuję...)
Sucrette: (Muszę koniecznie znaleźć sposób, aby uratować sytuację.)

Odcinek 30

♥Iris: Nie mogę się doczekać kiedy pojawią się rodzice.
Sucrette: Na pewno będzie ciekawie...
Dake: To znaczy, że poznam twoich rodziców?
Sucrette: (O nie tylko tego brakowało...)
Dake: Nie stresuj się! Zobaczysz, będą mnie uwielbiać.
Sucrette: (Zanim zdążyłam się zorientować, co się dzieje, przyciągnął mnie do siebie i potargał mnie po głowie.)
Armin: Imprezujecie sobie?
Sucrette: (Ups, zapowiada się ciekawie...)
Dake: No, nieźle się bawimy.
Armin: I nie chciałbyś się pobawić gdzieś indziej?
Dake: Stary, z czym masz problem?
Armin: Uważam, że jesteś trochę nachalny... "stary".
Sucrette: Powidzenia... ja próbuję go przegonić już od godziny...
Dake: Chyba wystarczająco się nie postarałaś.
Sucterre: (Objął mnie ramieniem.)
Armin: Zabieraj swoje łapska!
Iris: A-Armin, co ci jest?
Sucrette: (Dake mnie puścił.)
Dake: Ech, spokojnie... Już nie można się nawet trochę pobawić..
Dake: No dobrze, Sucrette, widzimy się później gdy twój kumpel trochę się uspokoi.
Armin: Kiedy zechcesz!
Sucrette: (Westchnęłam.)
(Iris chyba nie ma odwagi już niczego więcej powiedzieć...)
(Nasze spojrzenia się spotkały...)
(... ale od razu się odwrócił.)

♥Sucrette: (Tam jest i nadal wygląda na zdenerwowanego.)
Sucrette: Armin...
Armin: Chyba się pomyliłaś. Jestem facetem do którego miałaś się nie odzywać.
Sucrette: Proszę wysłuchaj mnie... Jest mi naprawdę przykro z tego, co wczoraj powiedziałam. Posunęłam się za daleko...
Armin: Serio?
Sucrette: Jest... Jest mi strasznie smutno, że się na mnie obraziłeś.
Armin: ...
Sucrette: (W tym samym czasie usłyszeliśmy zgrzyt głośników.)
*** Prosimy o uwagę! Szkoła wkrótce otworzy swoje drzwi dla rodziców oraz innych osób z zewnątrz, które chciałyby obejrzeć wystawę. Liczymy, że wszyscy uczniowie staną na wysokości zadania. ***
Sucrette: (Spojrzeliśmy na siebie z Arminem lekko zdezorientowani.)
Armin: Idź do swoich rodziców, pogadamy później...
Sucrette: Tylko mi się wydaje czy próbujesz się wymigać?
Armin: Nieprawda... To po prostu nie jest dobry moment. Szkoła zaraz zapełni się rodzicami.
Sucrette: (Westchnęłam.)
Sucrette: (Ma rację, ale jestem pewna że gdyby nie był obrażony, to udałoby nam się spokojnie porozmawiać.)

♥Armin: Trzeba z tobą rozmawiać po angielsku, żebyś zrozumiał, co się do ciebie mówi?
Dake: Jaki masz problem?
Armin: Przestań nachodzić Sucrette, tylko tyle od ciebie chcę.
Dake: Spokojnie, z tego co wiem, nie jest twoją własnością.
Dake: Chyba, że...
Sucrette: (Spojrzał na mnie i nagle zupełnie zmienił mu się wyraz twarzy.)
Dake: Ach... Teraz lepiej rozumiem.
Sucrette: (Tak jakby fakt posiadania chłopaka był jedynym powodem, dla którego jakaś dziewczyna mogłaby mu odówić...)
Dake: Nie wiedziałem.
Armin: Co ty nie powiesz. Nie ma co się dziwić, wyglądasz jakbyś miał móżdżek trolla.
Dake: Spoko, zrozumiałem. Już sobie idę.
Sucrette: Zrobił kilka kroków w stronę drzwi... a potem się odwrócił.)
Dake: Sucrette... Gdybyś kiedyś zmieniła zdanie... Wiesz, do kogo zadzwonić.
Sucrette: Dobry Boże, Dake...
Armin: Wyjdziesz stąd w końcu?
Sucrette: (Dake wzruszył ramionami i wyszedł z szatni.)
Sucrette: (Nieśmiało spojrzałam na Armina.)
Sucrette: Wiem, że nie zrobiłam nic złego, ale czuję się trochę winna, że dałam się zaskoczyć podczas takiej... rozmowy.)
Sucrette: (Ech... Wygląda na bardzo zdenerwowanego.)
Sucrette: Armin, przysięgam ci, że nic między nami nie ma. Chciał mi tylko powiedzieć...
Armin: Dobrze wiem, co chciał ci powiedzieć.
Sucrette: (O nie, zaczyna sobie coś wyobrażać...)
Sucrette: P-Pozwól mi wytłumaczyć...
Sucrette: (Zanim zdążyłam się zastanowić, jak skończę swoje zdanie, zdecydowanym ruchem przyciągnął mnie do siebie i pocałował.)
Sucrette: (Zrobił to z taką pasją, że można by odnieść wrażenie, że od dawna czekał na ten moment.)
Sucrette: (Poczułam jak tracę równowagę. W życiu bym się tego nie spodziewała...)
Sucrette: Nie jesteś już obrażony?
Armin: Tylko na niego. Przyznaję, że blondynek trochę za bardzo zaczął mi grać na nerwach.
Sucrette: A w związku z tym, co ci wczoraj powiedziałam?
Armin: No... Wiadomo, że na początku źle to odebrałem. Ale jak się trochę nad tym zastanowiłem, to zrozumiałem, dlaczego tak się stresowałaś...
Armin: ...Biorąc pod uwagę twój charakter.
Armin: Ale chyba postanowiłaś trochę wyluzować, prawda?
Sucrette: Wiem, że przesadziłam...
Sucrette: (Przytuliłam się do niego. Byłam szczęśliwa, że mi przebaczył.)
Armin: Powinniśmy już zanieść te krzesła. Nie chcę przegapić projekcji!
Sucrette: Ach tak, projekcja! Pospieszmy się.

Odcinek 31

♥Armin: *** Hmm? ***
Sucrette: Armin?
Armin: *** Och, Sucrette, to ty. Poczekaj, muszę się wylogować. ***
Sucrette: Ha ha, co robiłeś?
Armin: *** Nic ważnego... Właśnie nakrzyczałem na dzieciaka, który próbował zhakować moje konto. Zapewniam cię, że gorzko tego pożałuje! ***
Sucrette: Nie wątpie...
Armin: *** Coś nie tak? Nie pomyślałbym, że zadzwonisz do mnie o takiej godzinie. ***
Sucrette: Zadzwoniłam przed chwilą do Rozy... Zapytałam, jak się czuje Lysander.
Armin: ***Aha... I co powiedziała? ***
Sucrette: Podobno jest z nim coraz lepiej i od jutra można zacząć go odwiedzać... Chciałabym do niego zajść. To powinno mu poprawić humor, nie sądzisz?
Armin: *** Tak, na pewno. I... Chciałabyś, abym poszedł z tobą, prawda? ***
Sucrette: Tak...
Armin: *** Za dobrze się nie znamy, ale dobrze. Fajnie będzie mu pokazać, że o nim myślimy. Poza tym, i tak nie pozwoliłbym ci tam pójść samej. ***
Sucrette: Dziękuję. (Nagle poczułam, że mam ochotę go przytulić...)
Sucrette: (Mam wrażenie, że podczas tych ostatnich kilku dni jeszcze bardziej się do siebie zbliżyliśmy.)
Sucrette: (Ustaliliśmy, że następnego dnia spotkamy się rano w parku, a potem pójdziemy razem do szpitala.)
Sucrette: Pójdę już spać. Muszę oszczędzać siły. Baw się dobrze ze swoim hakerem.
Armin: *** Długo ze mną nie zabawi! Śpij dobrze. ***
Sucrette: Do jutra.

♥Sucrette: (Drzwi winy się za mną zamknęły.)
Sucrette: Serio, Armin, mogłeś zachować się trochę grzeczniej...
Armin: A ona była dla nas uprzejma?
Armin: Przykro mi, ale tylko dlatego, że tutaj pracuje, to nie znaczy, że wszystko jej wolno.
Sucrette: Racja... Nie rozmawiajmy już o tym. Musimy znaleźć pokój Lysandra.
Armin: Tak, ale wcześniej mamy jeszcze coś do załatwienia.
Sucrette: Ach, tak?
Sucrette: (Pochylił się nade mną i mnie pocałował.)
Sucrette: (Przez chwilę zapomniałam, gdzie jesteśmy...)
Lekarz: Och... Przepraszam
Sucrette: (Ups! Nie zauważyłam, że winda zatrzymała się na pierwszym piętrze...)

Więcej w Fandom

Losowa wiki